Wiosenne, ciepłe dzień dobry!
Słoneczne poranki witają nas coraz częściej, a rosnące temperatury powietrza sprzyjają pozytywnym postanowieniom i większą motywacją do zadbania o siebie. Jak wiecie bardzo ważne jest dla mnie jest poruszanie kwestii praktycznych, przeniesienie świata dietetyki do Waszych kuchni, ułatwienia codziennych czynności związanych z odżywianiem. W ten właś nie sposób powstał pomysł na ten artykuł.

Często słyszymy, że trzeba czytać etykiety, skład produktów i wybierać te bardziej wartościowe. Co to właściwie oznacza? Jak rozumieć listę składników i komunikaty na opakowaniu? Odpowiedzi postaram się przybliżyć Wam w poniższych akapitach.Zapraszam do lektury!

Ilość i kolejność ma znaczenie
To często powtarzane stwierdzenie ma w sobie wiele prawdy. Z reguły im dłuższa lista składników użytych do wyrobu, tym bardziej przetworzony produkt. Kolejność jest istotna – producent ma obowiązek uszeregować je malejąco względem zawartości. Typowy przykład: jeśli szukamy chleba z mąki pełnoziarnistej, a na opakowaniu widnieje treść “z mąką pełnoziarnistą” lub “zawiera mąkę pełnoziarnistą”- koniecznie sprawdźmy, czy jej zawartość nie wynosi 1% w porównaniu do 99% oczyszczonej mąki pszennej z dodatkiem barwnika.

Istnieje kilka wyjątków – w przypadku świeżych owoców i warzyw, sera, masła, fermentowanego mleka i śmietany, ziół, słodzików i kilku innych wymienionych w rozporządzeniu produktów, także jednoskładnikowych nie ma konieczności podawania listy składników na opakowaniu.

Jeśli w składzie znajduje się produkt złożony np. polewa czekoladowa, producent ma obowiązek przedstawić jego skład w nawiasie, chyba że stanowi on mniej niż 2% produktu gotowego (nie dotyczy dodatków do żywności i składników alergennych).

O smaku czekoladowym czy czekoladowy? Woda czy bezbarwny napój o smaku owocowym?
Sok jabłkowy a napój o smaku jabłkowym, krem czekoladowy lub o smaku czekoladowym różnią się od siebie diametralnie i w tych przypadkach szczególnie warto zwracać uwagę na skład. Produkt zawierający w nazwie “jabłkowy, czekoladowy..” musi mieć w składzie przedstawioną % zawartość jabłek, czekolady i tak dalej. Produkty “o smaku” niewiele mają wspólnego ze składnikiem, w dzisiejszych czasach z ogromną łatwością można nadać żywności niemal każdy z nich. Najbardziej przerażają mnie obecne na rynku tzw. “wody smakowe”, które opakowaniem przypominają wodę, w rzeczywistości są napojami z dodatkiem cukru i aromatów. Moim zdaniem jest to ogromne wprowadzanie w błąd konsumentów, szczególnie że tego rodzaju produkty często dedykowane są dzieciom w poręcznych buteleczkach z napisem “water”.

Wartość odżywcza – dlaczego warto ją porównywać i jak to robić?
Od 13 grudnia 2016 r. opakowania wszystkich środków spożywczych muszą zawierać ich wartość odżywczą. Tabele tego typu dostarczają nam informacji na temat kaloryczności, zawartości białka, tłuszczu ogółem i kwasów tłuszczowych nasyconych, węglowodanów ogółem, cukrów i soli w 100 g lub ml. Może być ona uzupełniona m.in. o błonnik , nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminy. Przedstawia się ją w formie realizacji % dziennego referencyjnego spożycia dla osób dorosłych (dla 2000 kcal, 70 g tłuszczu, 260 g węglowodanów, 90 g cukru, 50 g białka i 6 g soli). Porównując produkty możemy przeanalizować ich jakość na tej podstawie. Generalnie im więcej cukrów dodanych, nasyconych kwasów tłuszczowych a mniej białka, błonnika tym gorszy jakościowo produkt.

Przykład 1: Płatki śniadaniowe – lepiej kupić rodzaj z wysoką zawartością błonnika, pełnoziarniste, bez polewy z cukru lub syropu glukozowo-fruktozowego niż te z wyższą zawartością cukru. Okazuje się, że często nadmierne spożycie kalorii czy cukrów wynika z niewiedzy na temat ich ilości dodawanej do żywności takiej jak napoje, kaszki dla dzieci, jogurty owocowe.

Przykład 2: Produkty do smarowania pieczywa – mimo podobnych pod względem graficznym opakowań różnią się znacznie – niektóre są bardzo tłuste (ok. 300-400 kcal w 100 g), inne wysoką zawartość twarogu i białka (ok. 80-100kcal w 100g). Warto porównać ich wartość odżywczą korzystając z tabeli na opakowaniu oraz czytając listę składników użytych do produkcji, szczególnie tych na jej początku.

Przykład 3: Owoce suszone – tu też skład ma ogromne znaczenie. O wiele bardziej wartościowe będą te bez dodatku cukru, suszone na słońcu niż oblana cukrową polewą niewielka masa owocu.

Informacje na etykiecie nie mogą wprowadzać nas w błąd!
Czy znajduje to odzwierciedlenie w rzeczywistości? Według rozporządzenia zakazane jest sugerowanie na opakowaniu właściwości produktu, których on nie posiada. Zwróćmy jednak uwagę na pewien aspekt, który poruszałam już w jednym z poprzednich postów. Oznaczenie “light” jest regulowane ustawą (produkt zawierający min. o 30% mniej kcal, tłuszczu lub cukru w porównaniu do odpowiednika). Nadal jednak nie ma m.in. regulacji produktów “fit” i producent może umieścić zdjęcie zgrabnej kobiety w trakcie ćwiczeń. Czy nie jest to ukryty przekaz?
Warto również zwracać uwagę na nazwę na opakowaniu – co oznacza “Kremowy do śniadania” “Smakowite o smaku truskawkowym” lub “Puszysty ze szczypiorkiem”? Czy jest to twaróg, serek ze śmietanką czy może tłusty krem do smarowania? Taką informację producent musi umieścić na opakowaniu, często jednak na odwrocie. Przyznacie, że takie nazwy mogą być bardzo mylące.

Często producenci umieszczają komunikaty typu “nie zawiera cholesterolu”, “bez substancji słodzących” itd., przez co produkt wydaje nam się bardziej wartościowy – przeczytanie jego składu często pokazuje, że jest to odwrócenie uwagi od dodatku wielu innych dodatków np. konserwantów czy nadmiernej ilości cukru.

Warto zwrócić uwagę na pojęcie “oświadczenia żywieniowe” lub “zdrowotne” – które „stwierdza (..), że żywność ma szczególne właściwości odżywcze, ze względu na energię lub składniki odżywcze. Taki komunikat producent może umieścić na opakowaniu np. gdy produkt zawiera składnik o potwierdzonych właściwościach prozdrowotnych np. margaryna zawierająca sterole roślinne mogące obniżać stężenie cholesterolu. Nie oznacza to jednak, że sam produkt ma działanie, jedynie że zawiera składnik o takim działaniu! Więcej poniżej:

Przykład: Popularne płatki śniadaniowe zawierające beta-glukany posiadające oświadczenie zdrowotne na temat korzystnego wpływu na redukcję cholesterolu. Płatki te są jednak obficie słodzone syropem glukozowo-fruktozowym i bardzo kaloryczne, co raczej to stężenie będzie podwyższało. Prawo jednak dopuszcza takie zjawisko i moim zdaniem jest to ogromne wprowadzanie w błąd.

Pełną listę takich oświadczeń znajdziecie tu: http://bit.ly/2nEvdJV i http://bit.ly/2n6vXLu

Czy wszystkie „E” są szkodliwe?
Na opakowaniach żywności oznakowanie “E” dotyczy ponad 1500 powszechnie stosowanych w przemyśle spożywczym dodatków do żywności, pochodzenia naturalnego lub syntetycznego. Wyróżnia się kilka podstawowych grup E: barwniki, konserwanty, przeciwutleniacze, emulgatory, słodziki i pozostałe. Czy są powody ku temu, aby się ich obawiać? Nie każdy z nich produkowany jest sztucznie – np. E 100 oznacza kurkuminę a 300 – witaminę C. Generalnie wszystkie stosowane w przetwórstwie żywności dodatki są bezpieczne, jeśli stosujemy je w dopuszczalnych ilościach (czyli teoretycznie tyle, ile jest w produktach). Uważam jednak, że lepszym wyborem będzie jak najczęstsze sięganie po produkty naturalne, o niewielkim stopniu przetworzenia. Co ważne – długofalowy wpływ silnie przesyconej dodatkami żywności na nasze zdrowie będziemy mogli ocenić dopiero za kilka, kilkanaście lat.

Dodatkowo, opakowanie każdego produktu spożywczego musi zawierać informację dotyczącą producenta, daty przydatności do spożycia, oznaczenie partii, zawartość sztuk lub masę netto, pogrubioną czcionką alergeny oraz w niektórych przypadkach kraj pochodzenia.

Na pewno zgodzicie się ze mną, że warto czytać etykiety ze zrozumieniem, uważając na pułapki producentów. Tak wytworzony nawyk zdecydowanie ułatwi nam świadome wybieranie produktów wyższej jakości i wartości odżywczej.

Podsumowując:

  1. Warto jak najczęściej wybierać produkty naturalne, o niskim stopniu przetworzenia (a więc z krótszą listą składników). 
  2. Czytając etykietę sprawdzajmy, które składniki są głównymi w wyrobie – znajdują się one na początku listy i szukajmy tych z pożądanymi.
  3. W trakcie zakupów porównujmy wartość odżywczą poprzez zwracanie uwagi na ilość kalorii, białka, tłuszczu, cukru i błonnika w 100 gramach lub mililitrach i szukajmy na tej podstawie lepszych zamienników lub źródeł.
  4. Nie bójmy się wszystkich „E”, część z nich jest niezbędna do produkcji, ale miejmy świadomość, że warto stosować umiar w kwestii ich spożycia.
  5. Niektóre z produktów można przygotować samemu – zamiast jogurtu owocowego z nadmiarem cukru jogurt naturalny z owocami i dodatkiem płatków owsianych, zamiast przesłodzonej gotowej granoli przygotować domową pieczoną wersję z miodem, zamiast gotowego smarowidła twarożek z dodatkiem jogurtu i rzodkiewki.

Mam nadzieję, że powyższe akapity usprawnią Wasze zakupy.  Jak myślicie – czy w dzisiejszych czasach ich dokonywanie jest proste? Co zwraca Waszą uwagę w tej kwestii?  Na Wasze refleksje i doświadczenia czekam jak zawsze w komentarzach!

Źródła:

  1. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 1169/2011 z dnia 25 października 2011 r.
  2. Rozporządzenie (WE) nr 178/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 28 stycznia 2002 r. ustanawiające ogólne zasady i wymagania prawa żywno- ściowego, powołujące Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności oraz ustanawiające procedury w zakresie bezpieczeństwa żywności.
  3. Ustawa z dnia 7 listopada 2014 r. o zmianie ustawy, o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia
  4. Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 23 grudnia 2014 roku w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych.
  5. http://gis.gov.pl/zywnosc/oswiadczenia-zywieniowe-i-zdrowotne/unijny-rejestr-oswiadczen-zywieniowych-i-zdrowotnych/61-zatwierdzone-oswiadczenia-zywieniowe
  6. http://gis.gov.pl/zywnosc/oswiadczenia-zywieniowe-i-zdrowotne/unijny-rejestr-oswiadczen-zywieniowych-i-zdrowotnych/62-zatwierdzone-oswiadczenia-zdrowotne