Witam serdecznie we wtorek!

Jak wiesz bardzo chcę dzielić się z Tobą jak największą ilością inspiracji, wiedzy, wskazówek i wartości. Podrzucam Ci zatem kolejny tekst, dotyczący kwestii często poruszanej w gabinecie dietetyka. Mianowicie – czy perfekcjonizm doprowadzi mnie do celu? Czy wyłącznie stuprocentowe trzymanie się zaleceń bez żadnych odstępstw to sposób na sukces? Czy jedno odstępstwo przekreśla moje dotychczasowe działanie?

Odpowiedź na wszystkie pytania brzmi: NIE.

W naszej psychice działa mechanizm – im większy nacisk, im więcej zakazów i restrykcji – tym większy opór.

Przeprowadzono badanie, w trakcie którego podzielono osoby na dwie grupy: pierwszej z nich podano listę produktów, których muszą unikać, drugiej z kolei listę tych, które warto wybierać i na nich koncentrowano uwagę. Lepsze efekty w redukcji masy ciała uzyskano wśród uczestników grupy nr 2.

Podobnie wsród osób rozpoczynających proces odchudzania wykazano, iż zalecenie minimalnej ilości treningów w tygodniu z zaznaczeniem: „Wykonaj minimum jeden 30-minutowy, ale jeśli uda Ci się, zrób ich więcej lub wydłuż czas trwania ” powodowało średnio wyższą ilość odbytych zajęć tygodniowo niż zalecenie „Trenuj minimum 3 razy tygodniu” lub „Każdy trening musi trwać minimum 120 minut.” Okazało się, że uczestnicy, którym kilka razy nie udało się wykonać zalecenia – rezygnowali z podejmowania kolejnych.

Co chcę zatem powiedzieć?

Namawiam do traktowania siebie z umiarem i rozsądkiem. Ustalenie planu jest najważniejszym elementem skutecznego działania, ale dostosuj go do siebie i weź pod uwagę możliwość sytuacji podbramkowych, trudniejszych. Nie warto pogrążać się i rezygnować z celów w przypadku wpadki czy odstępstwa. Analogicznie całkowicie „luźne” podejście do odżywiania bez planu, tak jak każde skrajne podejście nie będzie skuteczne.

Myślenie w kategorii „Od dzisiaj zero…” powoduje, że dostrzegamy wokół więcej tego, czego nam nie wolno. Skup się zatem na tym, co wybierać i jakie korzyści z tego płyną dla Ciebie i Twojego ciała. Gdy nie wywierasz na sobie silnej presji, poziom odczuwanej ochoty na to, czego unikasz, spada. Staraj się przestrzegać planu, ale działaj zgodnie ze sobą i nie za wszelką cenę. Dobierz taki sport, jaki lubisz.

Jeśli raz na miesiąc wybierasz się na imprezę – zaplanuj swoje zachowanie, aby połączyć plan z radością z zabawy, ale nie odbieraj sobie radości ze spotkania. Pamiętaj – liczy się to, co robimy przez 90% czasu (więcej na ten temat przeczytasz w jednym z poprzednich postów).

Nie ma ideałów. Podobno ludzie sukcesu to Ci, którzy popełnili już wszystkie błędy. Stwórz zatem dobrze określony plan (polecam Ci mój ostatni tekst o tym, jak stworzyć skuteczną wersję), ale nie katuj się wyrzutami sumienia i kolejnego dnia powróć na właściwe tory.

Bo gdy robisz coś, bo tego chcesz (a przecież ze względu na wiele korzyści postanowiłeś/aś zmienić swoje nawyki!) a nie – bo musisz, nagle widzisz wszystko z innej perspektywy i znacznie zwiększasz swoją szansę na powodzenie.

 

Trzymam za Ciebie kciuki! Daj koniecznie znać w komentarzu co o tym myślisz